blue flower

Biuro Parafialne

64-530 Kaźmierz ul. Kościelna 4 czynne;
Wt, Czw, Sob, godz. 9.00-11.00; Czw. godz. 16.00-17.30

tel.  +48 61 29 18 296

Super User
S. Małgorzata Chuda (znana jako Chudzianka)„ ... Człowiek stale wołał o miłość, żebrał o nią. Jednak nigdy nie robił tego tak intensywnie jak dzisiaj. Wszelkie zdobycze techniki coraz wspanialsze dobra materialne, nie są w stanie zastąpić potrzeby miłości. Nie można żyć wśród robotów, maszyn... zimnych i niemych. Chwilami patrząc na życie toczące się wokół nas, budzi się pytanie – czy jeszcze jestem komuś potrzebny, czy ktoś jest dla mnie życzliwy, uśmiechnie się do mnie, pokocha?... Przytoczone zdania zaczerpnąłem z książeczki pani Teresy Borkowskiej, która nakreśliła sylwetkę św. Urszuli Ledóchowskiej w znanej serii wydawnictwa „M” - „Rekolekcje z...”. Powyższe słowa pasują doskonale by zacząć wspomnienie o zmarłej osobie, której dodatkowo nie miało się możności poznać osobiście za jej życia. Jak widać rozważania na temat miłości względem drugiego człowieka zakończyły się słowami: kochać, życzliwość uśmiech i... . I niewątpliwie do takich postaci naszego życia parafialnego należała siostra Maria Małgorzata Chuda znana powszechnie jako s. Małgorzata Chudzianka. Jej nieodłącznym atrybutem, jaki pozostawiła po sobie w ludzkich sercach i umysłach był właśnie uśmiech! Zdawałoby się, że on nigdy nie znikał z jej twarzy.

 1982.05.30 – pamiątka z I Komunii Świętej w parafii Narodzenia NMP w Kaźmierzu od lewej. s. Małgorzata Chuda; ks. L. Rounduda; ks. Jerzy Przybylski; s. Beata Paluszkiewicz

O tym wręcz magicznym uśmiechu usłyszałem po raz pierwszy, gdy przeglądałem dawno temu zdjęcia rodzinne. Natrafiłem akurat na fotografię wykonaną w dniu, w który moja żona przyjęła I Komunię Świętą w naszej świątyni. Z postaci, jakie widnieją na zdjęciu najpierw opowiedziała mi kilka zdań o koleżankach, ale zaraz po tym zaczęła z wielką atencją opowiadać o szarej urszulance, która także została uwieczniona na tej samej fotografii. Pamiętam, że byłem wtedy strasznie zdziwiony postawą małżonki, ale naprawdę potok pochwał, jaki wypowiedziała o s. Małgorzacie był kolosalny. Dzięki temu zdarzeniu także mnie głęboko w pamięci zapadła siostra Chudzianka. Pomyślałem sobie, że te wszystkie wypowiedziane superlatywy można by zamknąć w jednym określeniu – „nasza siostra”!

Kaźmierz - 25 maja 1986

Takie samo zachowanie moich respondentów zobaczyłem i odczułem, kiedy już wprost rozpytywałem o siostrę Małgorzatę. I w ich ustach zawsze były to także pochwały. Mówiono, że była miła, kulturalna i wyrozumiała. Była cierpliwa i pełna ciepła a przy tym bardzo opanowana i dyskretna. Nigdy ani rodzice, a tym bardziej same dzieci nic złego z jej ust nie usłyszały, choć często były to osoby powiedzmy - wychowawczo zaniedbane.

Wspomina moja małżonka:Gdy zwracała się wprost do dzieci mówiła zdrobniale: Elżuniu, Krzysiu czy Basiu. To sprawiało, że siostry się słuchało, a jej pogodne usposobienie zarażało nas rozsiewając wokół dobro”.

chórek „Królowej Polski”

Inne siostry Urszulanki wspominają s. Małgorzatę również jako człowieka o niezwykłej wręcz kulturze osobistej oraz łagodności i dobroci charakteru. Kochała pracę katechetyczną i dzieci, z którymi zawsze miała doskonały kontakt i jak wspominają: zawsze mówiła do nich – „moje skarby”. Najlepszym dowodem na to, że znacząco zapisała się w ludzkiej pamięci jest fakt, że często jej byli uczniowie, a dziś już wszakże ludzie dorośli pytali o s. Małgorzatę, przesyłając dla niej pozdrowienia, życzenia czy zaproszenia na ślub. Wśród takich osób byli także nasi parafianie.

s. Małgorzaty nad Morzem Bałtyckim

Jedna z sióstr, która była jej uczennicą tak ją wspomina:s. Małgorzata zawsze odpowiadała na moje listy. Właśnie takim sposobem rozwiała me wątpliwości odnośnie powołania zakonnego. Choć z nikim nie dzieliłam się swoimi problemami to siostra Małgorzata wyczytała to gdzieś między wierszami. List od niej stał się impulsem do podjęcia ostatecznej decyzji o wstąpieniu do zgromadzenia”.

jedna z prób chórku (data nieznana) - górny rząd od lewej: Justyna Czarnecka, Agnieszka Wilk, Agnieszka Bielejewska, Monika Osińska, - obok Siostry po lewej Barbara Dolata, po prawej Ewa Jaskuła, - na dole od lewej: Lidia Stachowiak, Elwira Sienkiewicz.

Z kolei nasza parafianka Pani Monika kreśli jej postać w następujący sposób:Siostra Małgorzata była moją katechetką, kiedy uczęszczałam jeszcze do przedszkola w Kaźmierzu. Także potem, gdy już byłam w Szkole Podstawowej w latach 1984/86 uczyła mnie religii. Dziś z perspektywy lat mogę powiedzieć, że my ówczesne dzieci postrzegaliśmy Ją jako osobę bardzo dobrą, serdeczną, życzliwą, ciepłą, otwartą, godną zaufania i zawsze uśmiechniętą. Tymi cechami przyciągała nas do siebie i tak właściwie to po prostu lgnęłyśmy do Niej”.

3 maja 1986 roku, kiedy chórek uświetniał swoim śpiewem Mszę Św. w Kaźmierskim Kościele - górny rząd od lewej: Justyna Czarnecka, Monika Osińska, Agnieszka Wilk, Lena Andrzejewska, Agnieszka Szafran, - środkowy rząd: Justyna Kasprzyk, S. Małgorzata, Agnieszka Bielejewska, Elwira Sienkiewicz, Anna Konieczka, - dolny rząd od lewej: Barbara Dolata, Ewa Jaskuła.

Czy wydarzyło się za jej pobytu tu w Kaźmierzu coś szczególnego, coś, co warto przypomnieć – zapytałem Panią Monikę? „Siostra Małgorzata Chudzianka; bo pod takim nazwiskiem Ją znaliśmy - była założycielką chórku noszącego nazwę: „Chórku Królowej Polski”, działającym przy naszej parafii Narodzenia NMP. Ten chórek istniał jak sobie przypominam - prawdopodobnie do roku 1986. Spotykałyśmy się wtedy na próbach w mieszkaniu siostry. To był ten istniejący do dzisiaj dom przy dzwonnicy. Panowała tam zawsze bardzo przyjazna atmosfera. Oczywiście ćwiczyliśmy śpiew, ale bywało, że rozmawialiśmy także na różne inne tematy. Siostra starała się urozmaicać nam te spotkania. Potrafiła np. zorganizować „Andrzejki”. Te nasze wyuczone pieśni śpiewałyśmy potem by uświetnić Msze Św. w kościele parafialnym. Zdarzyło się jednak, że w jakąś zimową sobotę część osób z chórku wraz z siostrą Małgorzatą udała się pociągiem do Pniew. Było wtedy bardzo miło. Zostałyśmy oprowadzone po całym terenie zajmowanym przez Zgromadzenie. Niestety nie pamiętam daty tej podróży, ale pozostały na szczęście fotografie z tego pobytu u Urszulanek SJK”.

Część chórku „ Królowej Polski” podczas pobytu wraz z s. Małgorzatą w PniewachCzęść chórku „ Królowej Polski” podczas pobytu wraz z s. Małgorzatą w Pniewach

W zbiorowej pamięci naszych parafian s. Małgorzata Chudzianka właśnie taką pozostała do końca. Tę wielką miłość do ludzi było u niej widać i czuć niezależnie od tego czy pracowała z chórkiem kościelnym, czy nauczała o Chrystusie podczas lekcji religii. Niestety nie wszyscy znają i pamiętają jak przebiegało jej życie i droga do powołania zakonnego. Dlatego teraz przytoczę kilka faktów, jakie zostały nakreślone we wspomnieniu o zmarłej przez Jej współsiostry.

S. Małgorzata Chuda (znana jako Chudzianka)Siostra Maria Małgorzata od Królowej Serca Jezusowego, urodziła się 30 listopada 1921 roku w Poznaniu. Była córką Józefa i Stanisławy z domu Jakubowskiej. W grudniu 1932 roku w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusa została ochrzczona i nadano jej imię Jadwiga. Jej mama w roku 1925 zmarła gdy mała Jadzia miała raptem 3 latka. Tato z kolei pracował w armii - był zawodowym żołnierzem. Z czasem jednak zajął się handlem i został kupcem w branży obuwniczej. O swoim życiu s. Małgorzata napisała min. tak: Ukończyłam prywatną sześcioklasową szkołę podstawową, czteroletnie gimnazjum im. Klaudyny Potockiej w Poznaniu i jeden rok liceum ogólnokształcącego w tej samej szkole. Wybuch wojny w 1939 roku przerwał mi dalszą naukę. Ojciec w wyniku mobilizacji 30 sierpnia 1939 roku został zabrany do wojska potem był wywieziony do obozu w Starobielsku, gdzie został rozstrzelany przez NKWD. Nas - troje dzieci wraz z siostrą ojca wysiedlono z Poznania do Generalnej Guberni, zabierając nam mieszkanie i wszystko, co posiadaliśmy. Wywieziono nas do Ostrowca, a dalej na wieś pozostawiając bez żadnych środków do życia”.

Po piekle, jakie zgotował ludności cywilnej czas drugiej wojny światowej w roku 1945 roku młoda Jadwiga wraz z siostrą i ciocią wróciły do Poznania. Niestety jedyny brat zginął już wcześniej na skutek rażenia bombą – niestety rosyjską. Również mimo starań nie udało się odzyskać mieszkania, w którym przebywała rodzina Chudych jeszcze przed wojną. Mimo bólu, jaki był w ludzkich sercach była w nich również nadzieja, że teraz nadejdą lepsze czasy. Niestety jak się okazało nie wszyscy mogli cieszyć się wolnością tak długo przecież wyczekiwaną. Jeszcze w tym samym roku w Poznaniu została ogłoszona przymusowa mobilizacja kobiet. Jadwiga przez krótki czas pracowała jako maszynistka w biurze wojskowym. Mimo tego nie czuła się bezpiecznie i wobec narastającej atmosfery zagrożona i strachu uciekła do Łodzi. Spowodowało to nielichą awanturę, gdyż ówczesne władze PRL-u usiłowały oskarżyć ją o dezercję. Na szczęście postępowanie wobec jej osoby zostało umorzone, dzięki czemu mogła pomyśleć o swej przyszłości. We wspomnieniach tak napisała o tym okresie: Zgłosiłam się na Czerwoną do naszych sióstr, które znałam sprzed wojny (jeździłam przez 4 lata na wakacje, znałam matuchnę). 7 stycznia 1946 roku zostałam przyjęta jako kandydatka. W lipcu tego samego roku zdałam maturę i ukończyłam miesięczny kurs katechetyczny”.

Siostra Małgorzata czas nowicjatu odbyła w Pniewach pomiędzy sierpniem 1947, a sierpniem 1948 roku. Podczas jego trwania uczyła dzieci wiejskie z najbliższej okolicy. Natomiast profesję wieczystą, czyli akt przymierza, poprzez który siostry oddają się na zawsze nade wszystko Umiłowanemu Bogu - s. Małgorzata złożyła 28 sierpnia 1951 roku w Łodzi. Tu wcześniej w latach 1948/1957 siostra jako katechetka przebywała na ulicy Obywatelskiej. Następnie przez pięć lat do 1962 roku pracowała w nieistniejącym już dziś domu przy ulicy Rzgowskiej, gdzie była przełożoną domu i kierowniczką świetlicy Caritas. W 1962 roku ze względów zdrowotnych przez kilka miesięcy przebywała w Chartowie, a następnie w Zakopanem. Choroba ta stała się podstawą do tego by ubiegać się o rentę inwalidzką. Na szczęście dolegliwości nie przeszkodziły by jednak dalej z zaangażowaniem wykładać katechezę. Religii uczyła dzieci i młodzież przez kolejne kilka lat w Sokolikach (1963/1966), następnie w Pniewach (1966/1978) oraz w Kaźmierzu Wielkopolskim w latach 1978 do 1987; gdzie też była przełożoną wspólnoty. Od 1988 roku przebywała w Otorowie, gdzie poza nauczaniem pomagała w domu przy różnych pracach. Od 16 grudnia 2003 roku znów przebywała w Pniewach w domu macierzystym, gdzie pozostała już do końca swych dni. Siostra Małgorzata zmarła opatrzona sakramentami świętymi dnia 27.08.2010 o godz. 9.55. Przeżyła 89 lat z czego aż 65 poświęciła w służbie Bogu na drodze powołania zakonnego. Msza święta pogrzebowa została odprawiona w Pniewach dnia 30.08.2010 o godz. 13.00 w kaplicy domu macierzystego po czym odprowadzono zmarłą na miejsce wiecznego spoczynku na cmentarz Zgromadzenia Sióstr Urszulanek SJK. Całe życie siostry Małgorzaty było naznaczone pracą katechetyczną i wychowawczą. To była jej wielka pasja, którą to po sobie pozostawiła w pamięci ludzi, którzy mieli tę sposobność by napotkać ją na swej drodze życia.

Jubileusz 50-lecia powołania zakonnego w służbie Bogu. s. Małgorzata pracowała wtedy jako katechetka w Otorowie.

Dziękujemy Panu za życie siostry Małgorzaty tak pełne ofiarnej miłości i Bożej dobroci.

Requiescat In Pace

Za duszę śp. s. Małgorzaty modlono się w kaplicy urszulańskiej w Sokolnikach Wielkich podczas Mszy świętych, które odprawione zostały w dniach 07 i 14 września 2010 roku.

Materiały i ich źródło:

- wspomnienie pośmiertne pochodzą z archiwum Sióstr Urszulanek SJK w Pniewach

- „Rekolekcje z...” – św. Urszula Ledóchowska; T. Borkowska wydawnictwo „M” Kraków 2003

- rozmowy z byłymi wychowankami i chórzystkami, którymi zajmowała się siostra Małgorzata Chudzianka

- pozostałe fotografie pochodzą z archiwów rodzin: Osińscy i Skrzypczak, Hoffa, Stachowiak, Kaczmarek

- wykorzystano również fotografie siostry Małgorzaty, które podarowane zostały Pani Monice

Za udostępnione materiały serdecznie DZIĘKUJEMY!


Copyright © 2018, Parafia pw. Narodzenia NMP w Kaźmierzu. All Rights Reserved.